Bardzo lubię od czasu do czasu się wyciszyć.

Wybieram się wówczas do miejsc, gdzie mam pewność, że nic nie zaburzy mego spokoju ducha. Przeważnie nie oddalam się zbytnio od mego miejsca zamieszkania, niemniej jednak kiedy mam urlop, co kilka lat postanawiam nieco zaszaleć i wybrać się w egzotyczną podróż. Zazwyczaj celem moich wojaży nie są miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów, bo nie sprzyjają one odprężeniu i zregenerowaniu energii potrzebnej po powrocie. W tym roku zrobiłem jednak wyjątek i ostatnie wakacje spędziłem na Wyspach Kanaryjskich. Uznałem, że warto odwiedzić to legendarne pośród turystów z całego świata miejsce, albowiem ruch turystyczny tu co prawda niesławnie niezależnie od pory roku, to liczba unikalnych atrakcji jest tak duża, że „warto się poświęcić”.

Fuerteventura Wyspy Kanaryjskie

Siedzibą mojego hotelu była wyspa Fuerteventura Wyspy Kanaryjskie, jak pisałem powyżej, na brak turystów narzekać nie mogą, jednak wspomniana lokacja jest miejscem o relatywnie niewielkim natężeniu wszelkiej maści wczasowiczów. Nie znaczy to, że nie ma na niej turystów, bo to kompletna nieprawda. W porównaniu do Teneryfy jednakże jest tu o wiele ciszej i nie trzeba usilnie zabiegać o chwilę spokoju. Przekonałem się o tym na własnej skórze, kiedy spacerowałem po terenach dziewiczej przyrody i odprężałem się na kameralnych plażach. Generalnie mógłbym spisać relację na dobrych kilkanaście stron z mojego pobytu na Wyspach Kanaryjskich, dlatego aby się streszczać, powiem tylko, że ze wspomnianego wyjazdu jestem bardzo zadowolony. Bez wątpienia były to jedne z najlepszych wczasów w moim życiu i będę je wspominał właściwie w samych superlatywach.

Reklamy